Wiadomości z Wielkiej Brytanii

Nie - dla deportacji terrorystów

Jordańczyk i 12 Libijczyków podejrzanych o powiązania z terroryzmem skutecznie odwołało się od decyzji o deportowaniu ich z Wielkiej Brytanii. Jest to interpretowane jako porażka dla antyterrorystycznej polityki brytyjskiego rządu. Pochodzący z Jordanii muzułmański duchowny Abu Katada oraz 12 Libijczyków, których W. Brytania chciała deportować do ich krajów pochodzenia, wygrali w środę sprawy w sądach odwoławczych. Wiceminister spraw wewnętrznych Tony McNulty oświadczył, że Abu Katada, znany z płomiennych kazań i nazywany przez niektórych prawą ręką Osamy bin Ladena, pozostanie w więzieniu do czasu wniesienia przez rząd odwołania. Z wnioskiem do Brytyjczyków o wydanie Abu Katady w 2005 r. wystąpiły władze Jordanii, które chcą go postawić przed sądem z oskarżenia o terroryzm. W przeszłości Abu Katada był już zaocznie skazany przez jordański sąd. W osobnej sprawie odwoławczej dwóch Libijczyków znanych jako A.S. i D.D. także uzyskało korzystne dla siebie orzeczenie sądu. Wobec nich oraz 10 innych Libijczyków podejrzanych o działalność terrorystyczną rząd odstąpił od wniosku deportacyjnego, ale zamierza objąć ich przewidzianą przez prawo kontrolą. Oznacza to, że będą pod ścisłym nadzorem policji, nie będą mieli swobody poruszania się ani swobody utrzymywania kontaktów z innymi ludźmi. Zarówno Abu Katada jak i A.S. oraz D.D. odwołali się do sądu od orzeczenia deportacyjnego wydanego przez Specjalną Komisję Apelacyjną ds. Imigracji (SIAC - Special Immigration Appeals Commission), organ orzekający o statusie imigracyjnym obcokrajowców, który może nakazać deportację cudzoziemca. Powodem, dla którego sąd odwoławczy wypowiedział się przeciw deportowaniu Abu Katady, były obawy, ż...

Data dodania: 2008-04-10

Nie - dla deportacji terrorystów

Kategoria: wielka brytania info

Inne wiadomości

Polacy tęsknią... za złotym

Emigranci nie skłaniają się do powrotu do Polski z powodu nostalgii. Zdecydowanie bardziej istotnym czynnikiem, choć być może niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy, jest rosnący w siłę złoty czytamy w serwisie Money.pl. Polscy emigranci zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że w kraju są zdecydowanie niższe koszty utrzymania, tańsza produkcja i usługi oraz z tego, że spada bezrobocie i rosną płace. Ci, którzy wyjechali z Polski w poszukiwaniu lepszych zarobków, dostają teraz po kieszeni za sprawą umacniania się naszej waluty. Ryszard Prokopczuk z Torunia, który wyjechał na Wyspy osiem miesięcy temu, właśnie szykuje się do powrotu: Chcę już wracać do domu. Wynika to z tęsknoty, ale też z przekonania, że i w Polsce można już dobrze w budownictwie zarobić. Tego samego zdania jest jego córka Sandra, która znalazła pracę w Szkocji: Jeżeli ktoś zamierza przyjechać tu na trochę to nie warto, funt tanieje, drożeją za to podstawowe produkty spożywcze i koszty mieszkania. Dlatego, pisze serwis, wygląda na to, że niewidzialna ręką rynku wyręczy polityków i załatwi za nich realizację przedwyborczych obietnic. Piotr Kalisz Goniec.com

Trudne powroty Polaków

Drożyzna i biurokracja to dwie najważniejsze rzeczy, które odstraszają polskich imigrantów od powrotu do kraju. Wielu z tego powodu myśli o ponownym wyjeździe. Coraz więcej polskich emigrantów decyduje się na powrót do kraju. Według badań, które przeprowadził Interaktywny Instytut Badań Rynkowych w tym roku może wrócić do Polski nawet 12 proc. Polaków. Jak trudne czasem są to powroty czytamy w dzienniku Metro. Drożyzna zabija biznes Aleksandra Koryncka z Warszawy wyjechała do Cork na południu Irlandii dwa lata temu razem z moim chłopakiem. Chciała zarobić pieniądze, by po powrocie otworzyć własny interes i już nigdy nie musieć pracować u kogoś. Jej marzeniem było założenie przedszkola. Była do tego przygotowana, bo skończyła pedagogikę. Do kraju wróciłam na początku tego roku i od razu zabrałam się do urzeczywistniania planów. Niestety, okazało się, że zarobionych na Zielonej Wyspie pieniędzy nie wystarczy na stworzenie przedszkola. Musiałam więc dokonać korekty swoich zamierzeń. Z przerażeniem stwierdzam, że w centrum Warszawy wszystkie wolne powierzchnie są strasznie drogie tłumaczy. Biurokracja skłania do wyjazdu Powracającym Polakom najbardziej jednak daje się we znaki uciążliwa biurokracja. Pod koniec ubiegłego roku Krzysztof Paprocki wrócił do Polski z zaoszczędzonymi funtami i w rodzinnym Kaliszu założył wymarzony sklep. Gdybym wcześniej wiedział, jaką drogą krzyżową jest przejście przez polskie urzędy, chyba bym się przestraszył i nie wracał. Zorganizowanie nawet najmniejszej firmy w Polsce to wciąż załatwianie, a nie zakładanie firmy. Trzeba się nachodzić, naprosić, znów nacho...

Blair: porozumienie w Irlandii Płn. z 1998 r. to lekcja dla Bliskiego Wschodu

10.4.Londyn (PAP/AP,Int.) - Porozumienie pokojowe o podziale władzy w Irlandii Północnej z 1998 roku może być lekcją dla Bliskiego Wschodu - powiedział w czwartek były premier W. Brytanii Tony Blair, obecnie pełnomocnik UE ds. Bliskiego Wschodu.