Jako żołnierz może się czuć spełniony. Książę Harry, którego brytyjska armia wysłała na afgański front, wrócił już do domu. I natychmiast dostał nagrodę za sukcesy - awans i podwyżkę. Następca tronu jest teraz podporucznikiem, a jego codzienny żołd to 11 funtów, czyli nieco ponad 50 złotych. Brytyjski dziennik The Sun zauważa, że takie zarobki nie mogą zadowolić księcia. 11 funtów nie wystarczy mu nawet na jego ulubionego drinka - rum z sokiem grejpfrutowym. Ale Harry raczej się tym nie zmartwi - gazeta przypomina, że następca tronu ma do dyspozycji majątek wart osiem milionów funtów. Żołd to tylko symbol, który ma sprawić, że będzie przypominał normalnego żołnierza. Takie samo wrażenie miało sprawić wysłanie go do Afganistanu. Choć brytyjskie władze chciały tę informację utrzymać w tajemnicy aż do jego powrotu na Wyspy. Jednak wieść wyciekła, dlatego dowódcy zdecydowali się natychmiast ściągnąć go do domu. Bali się, że stanie się celem terrorystów. Jednak Harry'emu najwidoczniej spodobało się wojowanie. Dlatego zaraz po powrocie wysłał do swojego dowódcy zgłoszenie do następnej misji. Jednak szefostwo armii podkreśla, że następca tronu będzie mógł wrócić na front dopiero po minimum rocznej przerwie. Księcia Harry'ego pochwaliła także jego babcia. Królowa Elżbieta II publicznie stwierdziła, że jej wnuk wykonał w Afganistanie dobrą robotę, i to w bardzo trudnych warunkach. www.dziennik.pl
Data dodania: 2008-03-04
Książę Harry dostał awans i premię
Kategoria: wielka brytania infoEmigranci wrócą do Polski? (Polak na Wyspie)
Autorzy najnowszego biuletynu Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych pt. "Migracje powrotne Polaków" twierdzą, że w niedługim czasei możemy się spodziewać fali powrotów, która będzie naturalnym i wielce prawdopodobnym następstwem wieloletniego odpływu Polaków - analizuje Interia.pl
Brown pogratulował Miedwiediewowi (Tu i Teraz)
Brytyjski premier Gordon Brown pogratulował w poniedziałek zwycięzcy wyborów prezydenckich w Rosji Dmitrijowi Miedwiediewowi - oświadczył jego rzecznik.
Szef KO: Chińscy ochroniarze znicza to bandyci
Skandalu ze sztafetą olimpijską ciąg dalszy. - Chińczycy pilnujący znicza są jak bandyci - stwierdził lord Sebastian Coe, przewodniczący Londyńskiego Komitetu Olimpijskiego. - Wypowiedź padła w trakcie prywatnej rozmowy telefonicznej - pisze "Daily Telegraph".