Dyskryminowany w szkole, wyraźnie otyły, trzynastoletni. Śpiewający Pie Jesu anielskim głosem. Zanim posłuchasz i spojrzysz w załzawione oczy jurorów "Britain's Got Talent", przeczytaj. Może wcale nie dasz się wzruszyć?
Data dodania: 2008-04-21
Andrew Johnston: talent czy manipulacja?
Kategoria: wielka brytania infoSiostra Clarke'a: Pobiłam Monikę
Shareen Clarke, podczas zeznań złożonych we środę przed Sądem Królewskim w Liverpoolu, przyznała że pobiła Monikę Szmecht na kilkanaście dni przed jej śmiercią. Brytyjka zeznała, że nie przepadała za dziewczyną swojego brata. Jej zdaniem Polka nie była mu wierna. 31 maja 2007 roku kobiety spotkały się przypadkowo na prywatce zorganizowanej przez Anthonyego Clarkea. Zapukałam do drzwi. Byłam pod wpływem alkoholu. Weszłam do środka i zobaczyłam Monikę stojącą w kuchni. Spojrzała na mnie i wywiązała się bójka zeznawała Shareen Clarke. - Nie wiedziałam, jakich obrażeń doznała, ponieważ nigdy więcej już jej nie widziałam. Ale sama byłam posiniaczona, więc domyślam się, że ona też dodała. Prokurator Henry Riding zapytał kobietę, dlaczego nie wspomniała o tym wydarzeniu policji, a jedynie poinformowała prawników brata na miesiąc po jego aresztowaniu. Nie chciałam, żeby ludzie się o tym dowiedzieli odpowiedziała. Zajście miało miejsca na mniej niż dwa tygodnie przed zabójstwem Polki. Ofiara zgłosiła wtedy pobicie na policję twierdząc, że została zaatakowana przez byłego narzeczonego. Obecnie Anthony Clarke jest oskarżony o bestialskie morderstwo dziewczyny. W momencie składania zawiadomienia 21-letnia Polka miała potworne obrażenia. Jej ciało pokrywały siniaki i miała złamaną rękę. 11 czerwca 2007 miała powrócić na posterunek, by złoży oficjalne zawiadomienie. Według prokuratury to właśnie wtedy oskarżony porwał ją, uwięził na kilka godzin w samochodzie, po czym ugodził nożem, a następnie podpalił. W dniu śmierci Monika Szmecht umówiła się na spotkanie z byłym narzeczonym, który miał jej zapłacić 1000 funtów za milczenie...
Papierosy na Wyspach tylko spod lady (Tu i Teraz)
Brytyjski rząd chce jeszcze bardziej ograniczyć palenie papierosów, zakazując ich eksponowania na półkach sklepowych i likwidując maszyny do ich sprzedaży w miejscach publicznych, podaje PAP
Luksusy w brytyjskich więzieniach
Przestępcy mają w brytyjskich więzieniach tak luksusowe warunki, że nawet nie próbują uciekać na wolność - oświadczył sekretarz generalny zrzeszenia funkcjonariuszy służby penitencjarnej Glyn Travis. I wywołał burzę. Niebezpieczni przestępcy odsiadujący kary pozbawienia wolności mają telewizję satelitarną, bezpłatnie korzystają z telefonu, dostają śniadanie do łóżka. Narkotyki są tanie i łatwo dostępne, a niektórzy więźniowie korzystają z usług prostytutek - opisał sytuację Travis. Jego wypowiedź relacjonuje kilka brytyjskich gazet. Travis podał przykład więzienia Everthorpe w East Yorkshire, dokąd dealerzy regularnie wspinali się po drabinie przez ogrodzenie, żeby zaopatrywać więźniów w narkotyki i telefony komórkowe. Także po wewnętrznej stronie ogrodzenia była drabina, ale więźniom było tak dobrze, że żaden nie próbował uciec. Moim zdaniem coś jest nie w porządku w społeczeństwie, jeśli ludzie włamują się do więzień, żeby dostarczyć narkotyki i prostytutki, a zadowoleni więźniowie chętnie pozostają w więzieniu - powiedział Travis. Jego zdaniem służba więzienna w Wielkiej Brytanii przeżywa kryzys, a niektóre więzienia są zbyt przytulne. Mówił też o zakładach penitencjarnych, w których przeciążeni strażnicy nie są w stanie zaprowadzić porządku, a sytuację kontrolują więźniowie. Reuters pisze, że wypowiedź Travisa jest ciosem w retorykę rządu, głoszącego surowe traktowanie przestępców. Agencja odnotowuje zarazem, że członkowie rządu uznali, iż Travis nie przedstawił prawdziwego obrazu sytuacji. Szef resortu więziennictwa David Hanson podkreślił, że brytyjskie więzienia są bardzo bezpieczne, zarówno dla więźniów, jak i dla społeczeństwa. Rząd inwestuje znaczn...